VII Kolejka NETIA SALS Ligi. Na gorąco po meczu 14 Dywizjonu z Elektromilem. 14 Dywizjon - mistrzowie trzeciego seta :)
W VII Kolejce NETIA SALS Ligi Lider tabeli 14 Dywizjon zmierzył się z trzymającym trzecią pozycję ELEKTROMILEM. Soczyście, energicznie, kapitalnie było na boisku podczas meczu. Kibicom oba zespoły zafundowały fantastyczne widowisko. Była siła, energia, siatkarskie zacięcie, team work. Już od pierwszego gwizdka czuć było zapach rywalizacji i dreszczyk emocji.
Pierwszy set to duża praca i popisowe akcje obu zespołów. Elektromilowi jednak zabrakło trochę swobody, elastyczności i ku zaskoczeniu fanów i fanek początek spotkania nie układał się dobrze a gra stała w miejscu. 7:1 to początek seta. 14 Dywizjon robił co chciał na bloku bardzo pewnie, precyzyjnie stawiając mur do nieba i nie pozwalając przebić się przeciwnikowi. Właściwie do połowy seta Dywizjon zdobywał punkty blokiem, blokiem i jeszcze raz blokiem. Potem odpalił jeszcze jedną swoją broń - największa siłę rażenia – atak na skrzydłach w wykonaniu Mateusza Aleksandrowicza i Mateusza Szwejkowskiego. Oj… nie żałowali siły w ataku. Wynik 12:5 to właściwie podarowane punkty po błędach własnych i wolna pobudka Elektromilu. Seria punktów, które stracili (a raczej sprezentowali Elektromilowi) szybko zemściła się, a przeciwnik dołożył jeszcze trzy punkty z rzędu po własnych dobrych akcjach i tablica pokazała wynik 14:11. Czas dla Czternastki pozwolił uspokoić grę, zmotywować i odetchnąć. Do końca seta nie odpuścili już trzy, cztero – punktowej przewagi. Przy 21:17 Elektromilowi udało się po raz pierwszy zatrzymać potężny atak Dywizjonu, niestety to już za późno by odrobić stracone punkty a tym bardziej przebić się przez kolejny blok. Seta kończą wynikiem 25:20. Druga partia przyniosła powolne przebudzenie Elektromilu. Tempo spotkania nabrało rumieńców dopiero przy fantastycznym dopingu kibiców. Od prowadzenia 3:1 zaczynają Żołnierze. W secie tym nie zabrakło długich wymian a oba zespoły zaczęły świetną grę w polu ale to raczej Dywizjon cieszył się siatkówką. Świetne akcje przeplatały się seriami traconych błędów. Elektromil gonił wynik i przeciwnika… pomału ale skutecznie 11:9. Niestety to Dywizjon dyktował swoje warunki gry… warunki w bloku! Przy stanie 19:13 już było za późno by odrobić straty. Mimo piekielnych ataków i uruchomionej drugiej linii, nie udaje się Elektromilowi dogonić przeciwnika. Żeby z nimi wygrać trzeba grać nie odpuszczając nic, bo Dywizjon sportowo jest w wybornej formie. W tym secie Czternastka wygrywa 25:16.
Trzeci set to najdłuższa i najbardziej wyrównana część meczu. Okrzyki radości słyszalne były na całej hali, a może i poza nią, nabierały na sile z każdą kolejną punktowa akcją na obu boiskach. Skoncentrowana gra nabierała tempa. I to dopiero w tym secie było widać radość gry Elektromilu. Pisałam już, że 14 Dywizjon to mistrz trzeciego seta ale myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, że są nawet skazani… na sukces w trzecim secie 🙂 . Początek odsłony nie zapowiadał tego co nadejdzie, wręcz przeciwnie bo Czternastka seriami traciła punkty. Przy stanie 2:5 wykorzystali pierwszy czas. Przy stanie 5:10 wykorzystali drugi czas. Elektromil szybko uwierzył, że można wygrać i to najlepszy set w ich wykonaniu. Ale w najważniejszym momencie Dywizjon potrafi…! Profesorsko uspokoił swoją grę, zaczął zdobywać punkty, uruchomił swoje atomowe skrzydła i wrócił do gry. Fantastyczną serią punktów w tym asem serwisowym remisuje 16:16. Zaczyna się gra punkt za punkt. Elektromil wysunął się nawet na prowadzenie 18:20. Utrzymując jakość gry do końca zafundowali nam, kibicom kapitalne widowisko – jak zawsze kapitalną końcówkę trzeciego seta. Dywizjon wrzuca siódmy bieg, wytrzymuje wymianę i ostatecznie wygrywa 25:23 w secie trzecim i w całym spotkaniu 3:0. Końcówka ostatniej odsłony już wkrótce, jak zwykle do obejrzenia w cyklu „Przeżyjmy to jeszcze raz…” 🙂 . Śledźcie stronę!