Poznajemy się bliżej: Krzysztof Świderski, 14 Dywizjon

W tym tygodniu mamy przyjemność przedstawić osobę, która uwielbia siatkówkę, jest na każdym meczu 14 Dywizjonu…

Dopinguje go z pola trenera. Swoim wsparciem, komentarzem i dobrym słowem potrafi zjednoczyć zespół, skoncentrować ich uwagę na grze i zintegrować dobrą energię. Jego analiza jest zawsze celna a słowo bardzo bezpośrednie 🙂

Panie i Panowie! NETIA SALS Liga przedstawia: Pan Krzysztof Świderski

Krzysztof, rozmawiamy po meczu 14 Dywizjonu, którego nie udało się wygrać ze Strażą Pożarną&ALP mimo fantastycznej gry i minimalnej różnicy punktów w setach. Wasza gra zawsze jest spójna, macie nieprawdopodobna siłę rażenia na skrzydłach, widać, że znacie się dobrze bo gracie też w innych strukturach. Właściwie, w tym meczu, różnica punktów była niewielka – czyli zadecydowały dwie trzy piłki o wygranej Strażaków. Myślę, że możecie być zadowoleni z samej gry mimo tej przegranej….
Tak na pewno jesteśmy zadowoleni z samej gry mimo tej przegranej, ale po zwycięstwie w tym meczu byśmy byli wszyscy w euforii. Strażacy to nasz lokalny i odkąd pamiętam odwieczny rywal, ale zarazem fajni koledzy i znajomi. Tak jak my noszą mundury i zawsze starają się robić wszystko najlepiej zarówno w służbie jak i poza nią. W tym meczu byliśmy blisko żeby ich pokonać, szkoda, że się na razie nie udało, ale myślę, że ta chwila nadejdzie (WIELKI FINAŁ). Mnie jako twórcę naszej drużyny cieszy, że cała nasza ekipa to żołnierze z naszej suwalskiej jednostki.

Wasze mecze wzbudzają zawsze wiele emocji wśród kibiców. Także odnosisz takie wrażenie? Mamy swoich wiernych fanów, może nie jest ich zbyt wielu, ale są z nami na dobre i na złe i jako drużyna wiemy, że można na nich liczyć.

W tamtym roku również uczestniczyliście w rozgrywkach Amatorskiej Ligi Siatkówki. Czyj to był/jest pomysł Twój czy zawodników? Zdradź trochę kulis 🙂 . Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że mam bzika na punkcie sportu – on zawsze był w moim życiu i rodzinie. To ja jestem prekursorem i organizacyjnie motorem napędowym naszej drużyny. Był to mój pomysł przy pełnej aprobacie chłopaków. Wcześniej graliśmy w podobnej lidze w Płocicznie i jak tylko dowiedziałem się o pomyśle ligi w Suwałkach to decyzja mogła być tylko jedna – GRAMY.

W zeszłorocznej lidze byłeś aktywnym zawodnikiem. Grałeś na pozycji rozgrywającego. Teraz jesteś mentorem, trenerem, kibicem, komentatorem. Trudniej jest oglądać mecze czy stać razem z zawodnikami na boisku? Trochę już się przyzwyczaiłem, że nie ma mnie na boisku, ale i tak żyję meczami jakbym grał, a może jeszcze bardziej. Zdrowie trochę mnie zablokowało, ale myślę, że jeszcze jakiś mecz rozegram razem z moimi chłopakami w jednym teamie na boisku.

Czwarte miejsce zajął Dywizjon w poprzednim sezonie. W tym roku celowaliście w fotel lidera. Jesteś zadowolony z Waszej dotychczasowej gry? Jestem zadowolony z tego, co gramy i ze względu na młodość naszego teamu wiem, że szczyty dopiero przed nami, tym bardziej, że cały czas pracuję jeszcze nad wzmocnieniami personalnymi naszego składu. Co, do fotela lidera to na razie jak widać chyba jeszcze nie nas czas. Ale powiem tak przyszły sezon będzie nasz. Niech już dziś wszyscy się boją.

Co jest najmocniejszą siłą 14 Dywizjonu? Krótko: TEAM SPIRIT oraz mieszanka młodości, fantazji i doświadczenia.

Jak oceniasz poziom NETIA SALS Ligi? Poziom uważam za wysoki, na początku tej edycji wydawało się, że jest on mocno zróżnicowany, ale teoretycznie ci słabsi już do dnia dzisiejszego nie jedną niespodziankę sprawili. Każdy mecz jest trudny, a wynik nieznany do samego końca. Faworyci niejednokrotnie musieli uznawać wyższość rywali.

Pamiętam taką scenę w sezonie 2015/2016 kiedy graliście ze Strażą Pożarną&ALP, jak sędzia (sędzina) aby dokonać losowania boisk powiedziała: „Poproszę kapitanów drużyn do losowania” a z Sali odezwał się głos „on nie jest kapitanem, on jest majorem”… To fantastyczna anegdota do opowiadania…. Co sobie wtedy pomyślałeś? W hierarchii wojskowej to degradacja: major to wyższy stopień niż kapitan, ale na boisku to kapitan jest dowódcą. Szczerze mówiąc wolę być kapitanem na boisku niż majorem w wojsku.

To teraz trochę prywatnie… nie mogę nie zapytać jak zaczęła się Twoja przygoda z siatkówką? I dlaczego siatkówka?Czysty przypadek. Trzy dekady lat temu trenowałam jako młody chłopak i junior piłkę ręczną i jednym z ćwiczeń w czasie rozgrzewki były elementy gry w siatkówkę, a, że byłem dość sprytny szybko złapałem bakcyla. Zawsze amatorsko uwielbiałem grę przez „trzepak” i wszelkiego rodzaju rozgrywki amatorskie, niestety tylko amatorskie, bo „Bozia” wzrostu nie dała. Bardzo ubolewam, że nie ma podziału w siatkówce na kategorie według wzrostu. Ale tu jednak muszę się pochwalić: za młodych czasów rywalizowałem na jednym boisku z wielokrotnym reprezentantem Polski Piotrem GABRYCHEM oraz mam wiele meczy rozegranych na wspominanym „trzepaku” z libero reprezentacji Polski kobiet Dominiką SMEREKĄ.

Czy piłka nożna też jest gdzieś w Twoim sercu? Czy wręcz odwrotnie gdzieś na dnie…? Piłka nożna jest chyba w sercu każdego mężczyzny – tak jest też i ze mną. Grał trochę mój syn i bardziej się angażowałem w piłkę nożną, ale to już temat skończony. Z wszystkich bardzo popularnych gier zespołowych piłka ma u mnie słabe notowania na dzień dzisiejszy i na pewno przegrywa z siatkówką. Lokalnie jako kibic stawiam na ŚLEPSK nie na WIGRY.

A inne sporty? Co dla siebie, po pracy robi Krzysztof Świderski? Jakieś silniki, samoloty, łowiectwo, smary? Nic z tych rzeczy. Po pracy – aktywny tata swojej córki, kibic sportowy no i hobby – akwarystyka. Uwielbiam siatkówkę i żużel. Jestem wiernym kibicem GTŻ Grudziądz, klubu ekstraligi z miasta, w którym się urodziłem i mimo to, że nie mieszkam już tam ponad 20 lat, to staram się bywać na meczach swojej ukochanej drużyny.

Jakie marzenia do spełnienia jeszcze masz? Wygrać z moją drużyną NETIA SALS. Więcej nie powiem, bo się nie spełnią.

To jeszcze o siatkówce.. jesteś wiernym kibicem Ślepska Suwałki. Wybierasz się na kolejny mecz? Jestem wiernym kibicem Ślepska Suwałki i nie może być inaczej żebym nie był z córką na meczu w Suwałkach. Na żaden mecz wyjazdowy jeszcze mnie nie poniosło, ale myślę, że to się stanie. Marzę o tym żeby ta drużyna awansowała i w naszym mieście zagościła Plus Liga.

To w takim razie tego życzymy dla Ślepska i do zobaczenia na ich meczach oraz meczach NETIA SALS Ligi. Bardzo dziękuję za rozmowę 🙂 .

Fot. Justyna Kwiatkowska 🙂